Uwaga! Powiat tatrzański w czerwonej strefie - więcej informacji w aktualnościach.

Treść główna

A A wersja kontrastowa wersja normalna

KORONA HIMALAJÓW (obrazy) – wernisaż wystawy Teresy Iwanejko-Tarczyńskiej

obraz Teresy Iwanejko Tarczyńskiej, przedstawiający szczyt w Himalajach - Kanczendzonga

Serdecznie zapraszamy na wernisaż wystawy obrazów Teresy Iwanejko-Tarczyńskiej (Tity) "KORONA HIMALAJÓW", który odbędzie się 28 oraz 29 sierpnia o godzinie 17.00 na Scenie Witkacego w ramach Festiwalu Filmów Górskich MOC GÓR.

 

Natura i śmierć.


Kilka uwag na marginesie ostatniego cyklu obrazów Teresy Tarczyńskiej.

29 października 2019 r. wszystkie najważniejsze agencje informacyjne świata podały wiadomość: Nirmal Purja, nepalski himalaista, żołnierz sił specjalnych, w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy dotknął szczytów wszystkich czternastu
ośmiotysięczników. Kolejny, szalony rekord został ustanowiony.
Pogoń za rekordami w naszych czasach przybiera monstrualne rozmiary – nic się nie liczy poza sukcesem: medialnym, finansowym. Etos wspinania, mierzenia się z potęgą gór, tak ważny dla ludzi z mozołem przemieszczających się w ich cieniu, patrzących na nie z szacunkiem i... lękiem, ulega zatarciu. Potwierdzają to także kolejki ustawiające się na szlaku, przed wejściem na Mount Everest.
Sukces Nepalczyka zestawiany jest z wyczynem Polaka Jerzego Kukuczki, któremu zdobycie Korony Himalajów i Karakorum zajęło ponad siedem lat. Tu wszelkie porównania mijają się z celem – nie te czasy, nie te warunki, nie ten sprzęt i nie ten sens. Kukuczka, który życie oddał za możliwość realizacji swojej pasji, wręcz misji, jest wzorem dla ludzi owładniętych potrzebą mierzenia się w niemożliwym, dla osób mających marzenia i realizujących je.
Marzenia związane z górami nosi w sobie od zawsze Teresa Tarczyńska, Krakowianka, absolwentka Wydziału Malarstwa ASP w Krakowie. Te dwie pasje – góry i malarstwo – nakładają się u Niej na siebie, krzyżują. Nigdy nie zawiesiła malowania, rysowania, rzeźbienia (ma w swoim dorobku także realizacje scenograficzne), tak jak nigdy nie zerwała z górami. Jest przewodnikiem tatrzańskim SKPG/AKPT w Krakowie, namiętną narciarką.
Obrazy Teresy Tarczyńskiej, to nieustanny eksperyment, nieustanna gotowość „na nowe otwarcie”. Kompozycje swoich prac Artystka otwiera także w sposób dosłowny. Płótna kaleczy, rani rozcinając ich powierzchnię, szarpiąc krawędzie, wywracając na nice. Gałęzie drzew przytroczone, przyszyte do nich, wypychają kompozycje do przodu, głębokie bruzdy wciągają do środka. Płótna oblepia „błoto ziemi”, krwawią czerwieniami. W wielu miejscach pokryte są strupami faktur farby, jak ciało Chrystusa z „Ołtarza z Isenheim” Matthiasa Grünewalda. Przywołuję to dzieło nie bez powodu. Dorobek twórczy Teresy Tarczyńskiej mieści w sobie bogatą kolekcję obrazów, reliefów, rzeźb z motywem ukrzyżowanego Chrystusa. Wiele z nich, to tryptyki, co wiąże je z tradycją średniowiecznych nastaw ołtarzowych czy z malarstwem Hieronima Boscha; ale też z malarstwem na wskroś współczesnego Francisa Bacona. Widz kontaktujący się z obrazami pasyjnymi Teresy, ma poczucie obcowania ze świadectwem wiary osoby, która nigdy jej nie utraciła.
Artystka również nigdy nie straciła wiary i miłości do górskich szczytów, pomimo że one wystawiły Ją na wielką próbę. Ocierając się o śmierć, miała prawo zwątpić. Tak się nie stało.
Natura i śmierć to stałe motywy twórczości i... życia Teresy Tarczyńskiej.
O górach opowiadały obrazy dyplomowe Artystki, zrealizowane pod opieką prof. Zbigniewa Grzybowskiego, niezwykle pogodnego, przychylnego studentom pedagoga, skrzętnie skrywającego traumy wojenne (dawał im upust w obrazach ze śladami zakrzepłej krwi).
O górach opowiada Jej ostatni cykl, poświęcony szczytom najwyższym.
Oglądając kolekcję czternastu obrazów – każdy poświęcony innemu ośmiotysięcznikowi – malowanych z wyjątkową pokorą wobec majestatu gór, słuchając Jej komentarzy, w których często pojawiały się informacje o tych, którzy zginęli na stokach poszczególnych masywów, nasunęło mi się nieodparte skojarzenie, iż historia mierzenia się z Koroną Himalajów i Karakorum, to opowieść pasyjna, rozpisana na czternaście stacji, tak jak klasyczna Droga Krzyżowa. Stacje Drogi Krzyżowej to nie tylko odtworzenie wydarzeń z ostatnich dni Chrystusa. Mają one swą bogatą symbolikę. Dla katolików są również podstawą rozważań medytacyjnych – cytuję za Wikipedią.
Obrazy Teresy Tarczyńskiej z portretami najwyższych szczytów świata medytacji służą. Patrząc na nie, rozmyślamy o pięknie ale też grozie natury; rozważamy wielkość i odwagę człowieka, gotowego mierzyć się z niemożliwym ale też jego kruchość wobec potęgi żywiołów natury. Wizerunki gór nie zawsze mieszczą się w kadrze płótna – Makalu, Gaszerbrum II, Czo Oju, Annapurna, Kanczendzonga przekraczają jego granice, co przydaje im przestrzenności. Niektóre z nich emanują pogodą – Gaszerbrum I, Czo Oju, ale większość ewokuje niepokój, wręcz grozę – Nanga Parbat, Broad Peak, Dhaulagiri, Mount Everest.
W tych pozornie skromnych portretach odbija się cała złożoność dostępnego nam świata; to lustro, w którym możemy się przejrzeć sami, rozpoznając to, co w nas niezwykłe i to co w nas małe.

Zbigniew Bajek

 

Więcej informacji o Festiwalu MOC GÓR.

 

 

Wirtualny spacer po Teatrze. Zapraszamy do zwiedzania!

Zapisz się do naszego Newslettera Bądź na bieżąco

Zapisując się do Newslettera wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych przeze mnie danych przez Teatr im. St. I. Witkiewicza z siedzibą w Zakopanem (34-500), ul. Chramcówki 15 (dalej: Teatr) w celu otrzymywania newslettera z informacjami o działalności Teatru. Zobacz więcej...