... Świat, wydanie drugie

Wisława Szymborska

Uwiódł mnie dowcip poetki, jej skłonności do autoironii, mądrości oraz dar odkrywania niezwykłości w tym, co zwykłe. Na ogół kameralne wiersze, postrzegam jako małe arcydzieła o skończonej formie, jak i zaskakującej, trafnej poincie. Fragmenty niektórych
z nich, pomimo iż pochodzą one z różnych utworów, układają się dla mnie w logiczną całość...

Katarzyna Pietrzyk

Za pomoc w realizacji spektaklu dziękujemy Marii i Pawłowi Rymarzom
oraz Michałowi Rusinkowi.

więcej...

  • konsultacja choreograficznaAnita Podkowa
  • scenografiaEwa Dyakowska-Berbeka

Premiera 30 lipca 2011Dworzec Tatrzański

Galeria zdjęć 

3.jpg4.jpg5.jpg6.jpg7.jpg8.jpg9.jpg10.jpg

foto Marcin Kopeć

Recenzja  

W drodze

Gasną światła i zaraz milkną towarzyskie pogwarki, które napełniały salę cichym gwarem, brzęczącym jak pszczoły w ulu w letni dzień. Na schodach prowadzących z parteru słychać kroki, potem słowa, zapala się latarka i oświetla mówiącą postać. Kobieta w drodze z nikąd do nikąd - czerwony płaszczyk, walizeczka na kółkach z wystającym parasolem, kapelusik z niewielkim rondem – powoli przeciska się przez widownię w stronę sceny, a wypowiadane słowa torują jej drogę między publicznością. Zapala się punktowy reflektor, oświetlający usytuowane na środku sceny trójskrzydłowe szklane obrotowe drzwi. Fortepian nerwowymi akordami wprowadza pierwszą piosenkę.

Katarzyna Pietrzyk z Teatru Witkacego wymyśliła i zrealizowała spektakl „Świat, wydanie drugie”, złożony z zaledwie czternastu wierszy Wisławy Szymborskiej. Do tekstów śpiewanych muzykę napisał Jerzy Chruściński. Wykonywane przez aktorkę niskim głosem o nienagannej dykcji, stawiają nas – z tekstu na tekst coraz wyraźniej – przed genialnym skrótem komentarza, którym poetka opisuje życie. Uświadamiają nam także – po raz tysięczny – jakie mieliśmy szczęście, że to było nasze wspólne życie – nas wszystkich i Szymborskiej. Życie wspólne – ale to ona przecież, tylko ona mogła napisać:

Szarpię życie za brzeg listka:
przystanęło? dosłyszało?
Czy na chwilę, choć raz jeden,
Dokąd idzie – zapomniało?

Katarzyna Pietrzyk w tym spektaklu nie „gra Szymborskiej” i w zasadzie jedynie tym kapelusikiem nawiązuje do postaci poetki. Jest postacią, przechodzącą przez życie jak każdy z nas, zwyczajny everyman, czy w tym przypadku – everywoman. Ale ta „zwyczajna kobieta” ma świadomość, że „po każdej wojnie trzeba posprzątać”, choćby po to, żeby w trawie, porastającej jej przyczyny i skutki, mógł sobie leżeć ktoś z kłosem w zębach i gapić się w chmury...

Dobór tekstów jest niezwykle przemyślany. Nie ma tu wierszy powszechnie znanych, którymi zarzucone były media po śmierci Noblistki, ale każdy tekst zmusza do refleksji nad życiem i nad nami w tym życiu. Napięcie kilkakrotnie rozładowywane jest drobiazgami o nieco lżejszym charakterze, bo przecież Wisława Szymborska była także autorką ironicznych czy nawet autoironicznych wierszy, a jej specyficzne poczucie humoru też było jej firmową wizytówką. Publiczność oczywiście reaguje śmiechem i brawami na „Konkurs piękności męskiej” (Od szczęk do pięty wszedł napięty…), myśląc zapewne o fascynacji poetki postacią Andrzeja Gołoty, a także na zaśpiewany w manierze kabaretowej wiersz „Prospekt” (Jestem pastylka na uspokojenie…). Brawura wykonania i świetna muzyka niekiedy może sprawiają, że głębia przesłania zostanie zepchnięta na dalszy plan przez anegdotę tekstu i choreografię interpretacji (jak w wierszu „Przemówienie w biurze rzeczy znalezionych”), ale to nic, bo na spektakl trzeba będzie pójść jeszcze raz, a może i nieraz.

Kiedyś, przed laty, niezapomniana Marta Szmigielska prezentowała w „Witkacym” monodram „Droga”, złożony z różnych wierszy, do których muzykę napisał Jerzy Chruściński. Porównanie nasuwa się samo, ale tutaj, zarówno w rodzaju poezji, jej monograficznym charakterze, jak i znakomitej interpretacji Katarzyny Pietrzyk mamy do czynienia z bardziej spójnym i wywołującym więcej refleksji wzruszeniem teatralnym. Podobne jest z pewnością przesłanie obu tych spektakli: życie to szalona, krótka i zbyt pospieszna przygoda, w której sami mamy zbyt mało czasu na przemyślenia, ale mamy szczęście, bo robi – robiła – to za nas genialna poetka, która jednakże w wierszu „Urodziny” przypomina nam, że:

Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
co dalsze, przeoczę, a resztę pomylę…

Ta chwila – życie – pokazana jest w spektaklu jako przystanek w drodze, którą przebywamy, nie wiedząc ani skąd prowadzi, ani dokąd zmierza. Pociechą w tej ulotności jest świadomość? podświadomość? jakiegoś continuum, bo droga stwarza zawsze nadzieję. Zapewne wszyscy widzowie, zgromadzeni tłumnie w niewielkiej salce Dworca Tatrzańskiego przy zakopiańskich Krupówkach w dniu premiery (30 lipca 2012) odbierali spektakl z poczuciem wciąż świeżej straty, jaką sprawiło nam wszystkim odejście Wisławy Szymborskiej 1 lutego tego roku. Niewątpliwie wiele wierszy w tym kontekście musiało być odbierane – od pierwszego „Życia na poczekaniu”, do końcowego „Obmyślam świat”. Siedział obok mnie Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej i wyobrażam sobie, jak trudno mu było oglądać ten spektakl. Ale czas mija, życie mija, nawet śmierć mija. I choć wiemy, nauczyła nas tego poetka dawno temu, że nic dwa razy się nie zdarza, to jednak zawsze możemy podążyć jeszcze dalej za jej myślą, przekonując się, że mamy

Świat tylko taki. Tylko tak
żyć, i umierać tylko tyle.
A wszystko inne – jest jak Bach
chwilowo grany
na pile.

Powinniśmy być Teatrowi Witkacego głęboko wdzięczni za ten wieczór – przede wszystkim Katarzynie Pietrzyk, za pomysł, wybór i fantastyczne wykonanie, a także Jerzemu Chruścińskiemu za stonowanie muzyką przytłaczającej niekiedy wagi słów i Ewie Dyakowskiej - Berbece za oszczędną, ale doskonale zharmonizowaną z zamysłem artystycznym spektaklu scenografię. Dworzec Tatrzański, działający pod kierunkiem Michała Pietrzaka, użyczając miejsca na kolejną premierę Teatrowi Witkacego doskonale spointował tym właśnie mijającą 130 rocznicę swojej działalności.

Maciej Pinkwart